Jak była pod względem pogodowym Wielkanoc, każdy wie. Jednak gdy w niedzielę, po porannym deszczu ze śniegiem wyjrzało słonko, natychmiast ruszyliśmy nad morze. Cel obraliśmy częściowo pod własne gusta, ale tak naprawdę, aby Izerek miał trochę radości. Przez nieustające cieczki suczek na osiedlu ostatnio psina spaceruje na smyczy. Jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwy. Gdy więc znalazł się na plaży szalał jak zwykle. Wiało, huczało, gwizdało, wszyscy opatulali się i przyspieszali, aby tylko łyknąć trochę powietrza i wrócić do zacisznych domów.
Dla naszego pieska pogoda nie miała znaczenia. Pysio brykał jak szczeniak. Był zachwycony. Poławiał, skakał, zafascynowała go wielka góra pisaku, ale pływać nie miał ochoty.
Nawet kantarek nie przeszkadzał mu w radosnym odczuwaniu świata.
W drodze powrotnej brykał w lesie i nadmorskim parku. I wszystko byłoby dobrze, gdyby pan miał do pieska nieco mniejsze zaufanie. Ale Izerek, który poczuł smak wolności był głuchy na pana wołania, ponieważ na równi z cieczkami suczek ceni sobie kąpiele błotne. Wskoczył do jakiegoś kanału i wyszedł lekko odmieniony.

Nie pozostało nic innego, jak wrócić nad morze, aby chłopaka wykąpać. Śmierdział nieziemsko, ale jemu to pasowało, bo tarzał się w młodej trawce. Piesek jest cwany, wiedział, że w ten sposób przedłuży spacerek.