Miał to być wpis optymistyczny, radosny, dotyczący lata. Nie zamieściłam go od razu, a teraz ta radość przyblakła z powodu
Jaskra.
Gdy latem zatrzymaliśmy się przejazdem w Krakowie naszym celem była między innymi wizyta u Anety i Krzysia w Woli Zręczyckiej. Nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności spotkania z nimi i oczywiście obejrzenia Dworu, który widzieliśmy jakiś czas temu zimą, po ciemku, zza bramy.
Dwór prezentuje się imponująco.
Oprócz spotkania z Anetą i Krzysiem, podziwiania Dworu chcieliśmy zobaczyć cudowne psiaki: Jaskierka, Mantrę i Gaję. Zwłaszcza te pierwsze były zawsze bliskie naszym sercom, bo to rodzice Izerka.
Przywitanie z mamą było bardzo ciepłe. Mantra jak zwykle radosna, spokojna, niebywale grzeczna. Do tego prawdziwy z niej pieszczoch. Cudna psina.
Ale nagle pojawił się tata Jaskier. Staruszek, ledwo chodził, prawie nie widział, a tu dostał takiej energii, że wszystkich zaskoczył. Próbował dominacji nad synem. I tak jak dwa lata temu, jeszcze w Zapuście mu się to udało, tak teraz synek okazał się domiantorem. Nie podskoczył jednak za bardzo, czuł respekt przed tatą. Ale miło było popatrzeć na te cudne psy, odnaleźć w tym młodszym tak wiele podobieństw do starszego.
Synek i tata.
A Mantrusia czuwała z daleka ...
Mantrusia, cudowna, spolegliwa, niezwykle ułożona, karna, pełna łagodności i uśmiechu, a jednocześnie radosna jak skowronek, pełna życia i skora do wygłupów.
Jaskierek, senior, arystokrata wśród psów, piękny, dostojny, wyjątkowy.

Jaskierek oprowadzał nas po dworze, bo był jego pełnoprawnym gospodarzem, członkiem rodziny. Był tam, gdzie my, chciał we wszystkim uczestniczyć, wszystko opowiedzieć, pokazać.
Jaskier
Niestety Jaskier odszedł 2 lutego w wieku 14 lat. Anecie i Krzyśkowi pozostał smutek, ból, który złagodzić może tylko czas. Wspaniały pies, wrażliwy, a jednocześnie pewny swego, łagodny, a jednak dominator, prawdziwy przywódca stada, piękny, wyjątkowy PIES. Nie ma słów, aby określić żal, który pozostaje po stracie przyjaciela, towarzysza, powiernika. Jednocześnie pozostało wspomnienie tych 14 lat, gdy miało się przy boku wspaniałego psa, który dał mnóstwo radości, odwzajemniał miłość i dobro, które mu okazywano.
Gdy czytałam piękne słowa Anety o pożegnaniu z Jakskierkiem płynęły mi łzy jak grochy. Izerek ma tak wiele cech Jaskra, że aż trudno było nie pomyśleć o nim. Ma dopiero, choć czasem myślę, że już 5 lat. To dużo i mało. Dla mnie zbyt szybko te lata mijają i za mało wspólnych zostało. Powiecie: taka kolej rzeczy. Tak, prawda. Ale kocham tego gamonia nad życie i chciałabym, aby jego życie z nami było znacznie dłuższe niż to przewidywane w optymistycznych prognozach.
Aneto, Krzysiu, myślami jestem z Wami.



Mimo, że post jest swego rodzaju refleksją chciałabym powiedzieć Wam, że sam Dwór to miejsce wyjątkowe. Urządzone z sercem, dbałością o szczegóły. Stworzone przez pasjonatów dla pasjonatów. To nie jest miejsce dla każdego, to przystań dla ludzi wrażliwych, wyjątkowych, dla tych, którzy szukają spokoju, ale też intersujących wnętrz i historii, którzy szukają miejsc nietuzinkowych. Więcej na blogu
Dwór Feillów, zachęcam do odwiedzin wirtualnych i rzeczywistych. Naprawdę warto.